Powoli

Powoli - magiczna kraina.

Tutaj słuchamy siebie uważnie. Jesteśmy razem. Cieszą nas najdrobniejsze dobre rzeczy - śnieg iskrzący w słońcu. Rumieńce na uśmiechniętych buziach. Termos pachnący latem z sokiem truskawkowym, z owoców wspólnie zbieranych w ogródku Babci <3 Ciepłe ubrania - w tym czapy od Piegowatej Bratniej Duszy oraz najulubieńszej Pani Krawcowej, która zawsze wita nas z radością. Doświadczanie stąpania po zamarzniętej wodzie. Rumieńce na policzkach. Małe stópki, które ogrzewamy chuchając:D Cierpliwość Adika gdy Paweł zdjęcia robi, a ja na łyżwach jeżdżę. Mówi, że nie chce stamtąd wracać. Nie dziwimy mu się wcale.

Z krainy powoli wraca się ciężko i tylko wtedy gdy szybko gdzieś potrzebujemy - to na szczęście rzadko się zdarza. Nie wiemy sami czy to kwestia wprawy. Niezłej organizacji czasu. Pracy, która pięknie przeplata się z naszym życiem i choć pomiędzy jednym a drugim nie postawiliśmy nigdy wysokiego muru to równowagi nam nie brakuje - wiemy co dla nas jest najważniejsze. W Powoli żyje się teraz -nie wczoraj, ani nie jutro. W tej chwili budujemy wspomnienia, dobre chwile, siłę naszej Rodziny. W tej chwili piszę pierwszy systematyczny wpis w prywatnej strefie naszego miejsca w cyberświecie, podczas gdy Chłopcy ciepłe mleczko w ulubionej kawiarni piją i w pruszącym z nieba śniegu tańczą (zawsze to robią:) ... to wszystko to dobre momenty, którymi chcemy częściej się z Wami dzielić.

Do usłyszenia zatem. 

Szwajcaria

Słowa Cioci Irenki głęboko w duszach nam szepczą:

„Nigdy nie żałujcie na dobre jedzenie i podróże. 
Dzięki jedzeniu, zaoszczędzicie kiedyś na lekach.
A tego co zobaczycie, nikt Wam nigdy nie odbierze.” 

i my ich wciąż słuchamy. Wiele lat później Magda dietetykiem została, ale to Paweł jest żywieniowym freakiem w naszym domu:)

Bez podróży nie potrafimy żyć. Możemy cały rok na gorzkiej czekoladzie i lodach z „Greli” oszczędzać. Ubrań prawie nie kupować. Gratów nie kolekcjonować. Z minimalizmem nam całkiem po drodze.

Jedynie wizja przemierzania kolejnych kilometrów, sprawia, że całej trójce serca szybciej biją. Adik ciągle pyta kiedy gdzieś znowu pojedziemy (bo latać nie chce). My uwielbiamy ekscytację związaną z planowaniem, pakowaniem, dogadywaniem lub rezerwacją noclegów… A to wszystko po to aby przeżyć i zapamiętać jak najwięcej chwil, które nas zachwycą.

Szwajcaria nas oczarowała. Wszystkim po kolei, więc wymieniać nie będziemy. W tej kwestii wyręczą nas za chwilę fotografie.

Ta podróż była inna niż wszystkie. Z perspektywy czasu odkryliśmy, że bardziej niż miejsca i widoki nas Ludzie fascynują.

Miesiąc spędziliśmy z Przyjaciółmi, z którymi każda chwila znaczyła o wiele więcej niż zamki, jaskinie, mosty i inne atrakcje. Chcieliśmy być tam z nimi, porzucać kamienie z Dziećmi do jeziora, śniadanie razem zjeść i obiad im ugotować, umierać ze strachu biegnąc przez ciemny las, aby za chwilę śmiać się bez opamiętania…Ewel, Darku, Maju dzięki za każdą sekundę.

Przy okazji moc dobroci ślemy dla Rodzin które gościły nas w drodze.

Karolino, Konradzie, Kiro i Kajciku fantastycznie było Was poznać. Mamy nadzieję, że nasza dzika bałtycka plaża połączy znowu nasze drogi:)

Aniu i Krzysiu bardzo lubimy z Wami być:)

Zapraszamy na chwil kilka do Heidelberga oraz wczesno-wiosennej Szwajcarii

 

Nasze przygody na Instagramie: